Emilia

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Integer nec odio. Praesent libero. Sed cursus ante dapibus diam. Sed nisi. Nulla quis sem at nibh elementum imperdiet.

Moje więzi rodzinne są barwne i pochodzą z różnych kontynentów. To naprawdę czyni mnie obywatelem świata. Postaram się krótko opisać moją rodzinę, ale gdybyś spotkał mnie osobiście, zajęłoby to wieczność.

Data

13/06/2024

Długość

2 min czytania

Udostępnij

Moje drzewo genealogiczne to mieszanka różnych krajów i kultur. Krew holenderska, żydowska, niemiecka, szkocka, włoska i francuska pochodzi wyłącznie ze strony mojej matki. Mój ojciec ma mieszane korzenie kolumbijskie (i z dumą wspominam, że moja babcia była Indianką z plemienia Wayu) oraz filipińskie.

Korzenie mojej matki sięgają niemieckiego hrabiego, który odważył się przepłynąć ocean i zakochał się w jednej ze swoich niewolnic, która urodziła mu dziecko. Niemiec uznał to dziecko, zmieniając swoje nazwisko i wykupując swoją wielką miłość. Potomkowie ci po kilku pokoleniach połączyli się z rodziną żydowską i oto, voilà, to byli rodzice mojej matki. Matka mojego ojca była młodą Indianką sprzedaną bogatej filipińskiej rodzinie na służącą.

Jestem autentyczną osobą. Poznałam siebie w sposób, który pozwala mi być szczera wobec siebie i wszystkich wokół mnie. Nie raniąc nikogo, nauczyłam się mówić prosto z serca i wyjaśniać, co coś dla mnie znaczy, używając właściwych słów.

Najpiękniejszą częścią starzenia się jest łagodniejsze spojrzenie na ludzi, próba spotkania ich bez osądzania. Lubię mieć na uwadze ich pochodzenie i historie. Każda sytuacja, całe ludzkie zachowanie i sposób, w jaki ktoś radzi sobie z rzeczami, są bezpośrednią przyczyną zdarzeń. To pomaga mi widzieć drugiego człowieka jako współobywatela ziemi, niezależnie od jego koloru skóry, kultury czy pochodzenia.

Najtrudniejszą rzeczą w starzeniu się jest świadomość, że będziesz musiał pożegnać się z ludźmi, których kochasz. To właśnie najbardziej mnie martwi w dorastaniu. Oczywiście także moja nieunikniona śmierć. Wszyscy w końcu staniemy przed tym wyzwaniem. Ale teraz żyję i chcę cieszyć się życiem w pełni.

Właściwie czuję się bez wieku, ponadczasowa. Wiek to dla mnie tylko kilka cyfr. Gdybym miała dodać liczbę do swojego wieku, czasem powiedziałabym 20, czasem 30 lub 40, ale nigdy więcej. Wcale nie czuję się staro, nie wiem, jak powinna się wtedy czuć osoba. Czuję, że mam więcej życiowych doświadczeń niż lat. Kiedy patrzę na zdjęcia z dzieciństwa i porównuję, widzę w tle ciemne, kręcone włosy. Pojawia się diamentowy blask, jaka to bogactwo. Kocham siebie, cenię te dni. Żyję teraz; czuję się silna, zdrowa i wciąż przenoszę góry. Mam tyle energii. Jestem osobą pełną pasji i żaru życia.

Doskonale wiem, że z czasem będzie mnie mniej, jak stare drzewo tracące liście. Ale żyłam intensywnie.

Instagram Emilki @emiliateloosoto