Radzenie sobie z okresem okołomenopauzalnym za pomocą homeopatii
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Integer nec odio. Praesent libero. Sed cursus ante dapibus diam. Sed nisi. Nulla quis sem at nibh elementum imperdiet.
Naturalna droga do równowagi i dobrego samopoczucia. Kiedy uderzyła mnie przedmenopauza (dosłownie w brzuch) ... wypiłam napój i zaczęłam panikować!
Kategoria
Okres okołomenopauzalny
Data
21/07/2024
Długość
20 minut czytania
Share

Perimenopause can feel like hitting black ice; one minute, you’re fine; the next minute, you’re on your butt, in pain (of some kind or other), and miserable, wondering what just happened? You try to get up but fall over again; it’s slippery and, quite frankly, scary AF. Then you realize you’ve got to learn how to skate or, at the very least, figure out how to melt the ice!
This was me—a total mess—until I discovered remedies that worked, like salt (yep, salt melts ice). That may help you, too! Lace your boots up, ladies, and be determined to thrive. This perimenopause trip requires some deft skating, some deep breathing, some weightlifting, and some surrendering, but there is hope, and I found it in the form of homeopathy.
Given I’m a homeopath, you’d think I would have figured it out sooner, but you know, being human and all, we sometimes need the pain of the lesson. Perimenopause somehow managed to sneak up on me. I had never had any real issues with my periods, and I’d always taken good care of myself. I ate well (with plenty of protein to maintain muscle mass, a key as we age), did breathwork, meditation, and regular Pilates since I was 30 (not to mention four kids, which equated to plenty of extra ‘weightlifting’). Yet perimenopause still kicked my butt and left me wondering why?
I eventually realized that stress was playing a massive role in my slip sliding highs and lows since, for me, the timing of my transition coincided with the world going mad and my business (our sole family income) being locked down! None of which helped, of course, because if you have constantly high cortisol levels (the stress hormone), it wreaks havoc on your total hormonal picture and your emotional resilience!
This meant I couldn’t put the blame solely on perimenopause, which I did at first—rookie error. Understanding the impact of cortisol gave me some hope; since I’d resolved the negatives of high cortisol before, I could do it again. Knowing that fact lifted me a little.
I’m still in the thick of perimenopause, but thanks to homeopathy, I’m much better at figurative ice skating & melting the ice as it forms – which is just as well – because my menopause just got pushed back another 12 months!
I’m 53 as I write this, and I just got my period again, which I wasn’t necessarily expecting. My last period was 82 days ago, and before that, when I skipped my first period ever, I got as far as 170 days before I bled again. Technically speaking, you are not considered to be in menopause until you’ve missed your period for 12 consecutive months. That’s 365 days without a period – so I almost got to the halfway mark the first time my periods stopped.
Now I’m back to day one and counting, oh my.
Missing periods is a new experience for me; ever since first menstruating at 14, my cycle has been like clockwork, only ever pausing for pregnancy and breastfeeding babies…. Other than those times, it was always 27-29 days. At 51 or so, I hit 33 days and thought, OMG, am I pregnant? (You can imagine that feeling, right?) When your rhythm is suddenly unpredictable, AND your libido starts ghosting you, well, suffice it to say my inner dialogue was, “WTF?” Is this it? Will life ever be the same again?
Yep, I drank the cool aid of panic and propaganda, believing all the negative narratives. Propaganda like this gem – “your vagina dries up, then it’s all over” – I was determined to prove somehow it all wrong!
What I’ve figured out so far on this journey is this… it’s a game of surrender. Perimenopause is a trip, ladies, a trip indeed! It’s like taking one of those mystery flights … where are we going? Well, it’s called menopause, but you don’t know what it will look like or feel like until you get there!
cue night sweats
Lorum ipsum
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Integer nec odio. Praesent libero. Sed cursus ante dapibus diam. Sed nisi. Nulla quis sem at nibh elementum imperdiet.


Nie wszystko jest złe; zaraz podzielę się z tobą sekretami, które odkryłem, a które pomogły wygładzić lód, stopić jego dużą część z powrotem w nicość, z której się wziął, i pozwoliły mi płynniej przejść przez tę przemianę!
Nie to, żebym kiedykolwiek spieszyła się do menopauzy czy do zakończenia mojego cyklu; wręcz przeciwnie. Kochałam swój cykl i czułam głębokie z nim połączenie; uwielbiałam być w rytmie i wiedzieć pewne rzeczy, na przykład kiedy w dniach przed miesiączką miałam ochotę na pokarmy bogate w węglowodany, mogłam uszanować swoje ciało i je zjeść ….
Ale potem wszystko zaczęło się zmieniać... Teraz miałam zachcianki na węglowodany, które mogły trwać dniami, moje emocje były wszędzie, a jeśli dalej tak jadłam, skończyłabym jak „bok domu”, jak mówiła moja matka. Zdyscyplinowane jedzenie nagle wydawało się sztywne, jakby ciągły stan przedmiesiączkowy. Tyle że teraz to był po prostu zjazd okołomenopauzalny, bo może bym krwawiła, a może nie!
Płaczący w jednej chwili, zły w następnej. Kim jestem? Czym się staję? Ciągle widziałem ważki, jakby Wszechświat próbował mnie ostrzec... To tylko przemiana... W końcu wyrosną ci złote skrzydła!
Westchnienie (Teraz też to robię. Często)
Miałam przerywany sen (to było dla mnie nowe) i jakoś miałam być podekscytowana odbudową mojego biznesu po lockdownach. W tym samym czasie mój mąż też był w rozsypce (jego ojciec umierał), I czułam, że w każdej chwili mogę „zrujnować swoje życie”.
Byłam w totalnym rozgardiaszu (dosłownie, z nocnymi potami) i ugrzęzłam w błędnych kołach myśli – większość z nich dotyczyła lęku przed nieznanym! Objawy fizyczne były u mnie różnorodne i pojawiały się na przemian: niskie libido, bezsenność, nocne poty, migrenowe bóle głowy, dolegliwości żołądkowe z wzdęciami i przyrostem masy ciała, bóle stawów, utrata siły, zmęczenie, mgła umysłowa, objawy przedmiesiączkowe takie jak bolesne, powiększone piersi (przyrost co najmniej o 2 rozmiary miseczki w ciągu dnia) oraz inne, których mgła umysłowa teraz nie pozwala mi sobie przypomnieć!
Dla mnie (a każda kobieta ma swoją niepowtarzalną drogę) to właśnie objawy emocjonalne były najbardziej dezorientujące (uwielbiam to słowo) i przerażające (dosłownie): uczucie „niczego”, a potem „wszystkiego”, odrętwienie i wyjątkowo głęboki smutek (myśli samobójcze, jak to nazywają – poczucie, że twoja rodzina byłaby lepiej bez ciebie), płacz, złość, uraza, niepokój i paraliżujące ataki paniki, strach, że całkowicie się zgubisz, jakbyś tonęła w otchłani.
Shop Dee's Favorites:


Czułam się niebezpiecznie przygnębiona i potrzebowałam odpowiedzi! Zdałam sobie również sprawę, że im szybciej poddam się nadchodzącym zmianom i dostosuję, tym łatwiej będzie. Pojawił się wielki smutek, gdy okno płodności zaczęło się zamykać – i choć nie planowałam mieć więcej dzieci (czwórka to było błogosławieństwo) – to wciąż wywołało wiele głębokiego żalu; kochałam swoje lata płodności, a ich utrata była jak mała śmierć. Część mnie umiera.
Modliłem się i w końcu zacząłem się poddawać i rozumieć:
- Teraz jest czas przejścia.
- Teraz jest czas, aby oczyścić emocjonalny, nierozwiązany bałagan (jak żal i inne rany).
- Teraz jest czas na bardziej świadome działanie, głęboką troskę o siebie oraz rytuały samomiłości.
- Teraz jest czas, aby słuchać mojego ciała.
Chodzi o to, by NAPRAWDĘ jej słuchać i znów jej zaufać! Opieranie się przemianom wydawało się bezcelowe w wieku 51 lat (gdy pojawiła się wyraźna i niepodważalna menopauza). Miałam moment „przebudzenia”, kiedy modliłam się o rozwiązanie; leżałam w pozycji embrionalnej na podłodze prysznica, błagając o litość i jakoś prosząc o pomoc!
W tym momencie poddałam się i powierzyłam wszystko Bogu. „Proszę, drogi Boże, pomóż mi; nie wiem, co robić?” Odpowiedź przyszła jak szept: „Meliso, można prosić o pomoc.” Znalazłam kobiety, które wychwalały korzyści z BHRT, i inne, które je potępiały. Byłam bardzo zdezorientowana. Nigdy nie byłam zwolenniczką leków farmaceutycznych, a jako naturopatka / homeopatka radziłam sobie w 95% życia bez nich... ale czułam się zrozpaczona i naprawdę kwestionowałam wszystko... czy uzupełnianie hormonów – dodawanie objętości do spadającego poziomu – jest naprawdę takie złe?
Wiedziałem jedno. Wiedziałem, że zaraz „zrujnuję swoje życie.” Postanowiłem spróbować na podłodze w łazience w mojej godzinie potrzeby.
Wybrałam hormony identyczne z naturalnymi zamiast mieszanych bioidentycznych, ponieważ specjalista, którego znalazłam, stosował hormony identyczne z naturalnymi zamiast mieszanych. Obie opcje są bezpieczniejsze niż kiedyś, gdy stosowano syntetyczne, ale zdecydowałam się na standaryzowaną receptę, ponieważ wiedziałam, że niektóre z moich koleżanek używały ich z umiarkowanym powodzeniem.
Wiedziałam już, że mój organizm nie toleruje syntetycznych hormonów z doustną pigułką antykoncepcyjną (DPA); czy tym razem będzie inaczej? Zaraz się przekonam.
Postanowiłem dać sobie na nie cały rok, zamiast ciągle się zastanawiać, czy to była słuszna decyzja. Więc przestałem czytać wszystkie argumenty „za i przeciw” – robienie tego podczas ich stosowania było dla mnie jak samookaleczenie!
BHRT złagodziła niektóre objawy (takie jak uczucie poprawy tylko dlatego, że wiesz, iż pomoc jest w drodze), ale zacząłem dostrzegać, że nie rozwiązuje wszystkiego (ani wystarczająco), z pewnością nie problemów z jelitami i napadami paniki, co uzasadniałoby dalsze jej stosowanie. Sprawiała też, że trudniej było mi ocenić, na jakim etapie jestem w mojej przemianie. Chciałem wiedzieć, jak to wszystko ma się naturalnie rozegrać w moim ciele, ale czy mogę przejść przez tę przemianę bez cierpienia?
Nie mogłam pozbyć się uczucia, że ONA (moje ciało) nie chce dodatkowych hormonów… Czułam to fizycznie, jakby moje ciało mówiło: „Nie chcę ich brać”, i to było przesłanie, które ciągle otrzymywałam. Po około 14 miesiącach, będąc w innym stanie u mojej siostry, lęk się nasilił; po prostu chciałam być sama i cały czas płakać nad brzegiem morza… Więc jaki jest sens brania tych hormonów, skoro nadal tak się czuję I nie potrafię określić, na jakim etapie jestem w swojej drodze?
Znów zajmowałam się homeopatią. Postanowiłam poszerzyć swoje studia i nauczyć się nowych, zaktualizowanych protokołów hormonalnych, które nie istniały, gdy kończyłam naukę 30 lat temu. Gdy nadarzyła się okazja na ten kurs, poczułam to jako znak i pomyślałam, że właśnie tam mam znaleźć odpowiedzi! I znalazłam!


Porozmawiajmy o homeopatii
Porozmawiajmy o homeopatii
Natrum muriaticum (homeopatyczna SÓL) jest dobrze wskazana w następujących przypadkach:
- chęć bycia samemu, by płakać nad brzegiem morza
- wspomaganie błon śluzowych (sucha pochwa, ktoś chętny?)
- regulator płynów (pomyśl o obrzmiałych piersiach)
- doskonały środek hormonalny
- stosowany przy nierozwiązanym smutku, cichym żalu (& wiele innych objawów)
- obronny, zamknięty, ostrożny
- pragnienie soli
- lepiej (lub gorzej) nad morzem
- rozmyśla o przykrych wydarzeniach z przeszłości
- i więcej…
Wszystkie znaki były obecne.
Wróciłem do Sydney z niewielką ilością czasu, zanim mieliśmy zaplanowaną wycieczkę wakacyjną do Queensland. Pakując wszystko, całkiem nieświadomie zapomniałem spakować wszystkie hormony... Moje ciało wzięło górę nad moim umysłem i tak to się skończyło — żadnych więcej hormonów dla mnie. Jednak zabrałem ze sobą na wycieczkę mój zestaw homeopatyczny. Nadszedł czas, by zaryzykować i zobaczyć, co homeopatia może dla mnie zrobić.
Zacząłem codziennie przyjmować Nat mur (sól homeopatyczną) i poczułem zmianę w ciągu kilku godzin. W ciągu kilku dni zacząłem czuć się znacznie lepiej pod niemal każdym względem! Używałem także tojad, aby poradzić sobie z atakami paniki, a krzem pomagał mi przezwyciężyć nagły brak pewności siebie, który pojawił się wraz ze wszystkimi zmianami.
Istnieje kilka leków homeopatycznych, których używałam podczas tej podróży okołomiesiączkowej, aby wydobyć się z „cierpienia” i powrócić do pewnego rodzaju równowagi. Nie musimy pozostawać w stanie cierpienia. Choć może pojawić się pewien dyskomfort, możemy zmienić sposób postrzegania tego doświadczenia (podobnie jak czas spędzony w poczwarku przed przemianą w motyla), aby dostrzec, że ten okres walki i dostosowywania się jest tymczasowy i służy jedynie rozpostarciu naszych skrzydeł i zdobyciu pełnej wolności!
Moim celem jest dzielenie się
Każda kobieta potrzebuje zestawu homeopatycznego, aby sobie pomóc i przejść przez ten czas spokojnie i pozytywnie! To moment, kiedy możemy wygospodarować czas dla siebie! Musimy poświęcić czas na leczenie dawnych ran, praktykować rytuały miłości własnej i mieć czas dla siebie, aby z godnością i magnetyczną siłą wkroczyć w naszą matriarchalną erę „Złotych Skrzydeł”!


Homeopatia jest również doskonała dla Twojej energii życiowej!
SEPIA – to jeden z moich ulubionych środków na chwile, gdy czujesz się przygnębiona, sprzeciwiasz się mężowi i rodzinie (choć wiesz, że ich kochasz), a nawet możesz czuć odrazę na myśl o seksie – mimo że teoretycznie chciałabyś go mieć!
Ten niezwykły środek może wyprowadzić Cię z wyczerpania i osłabienia, sprawiając, że przestaniesz się przejmować. Przywróci Ci troskę, odnowę i chęć do działania! To jeden z moich „nie wychodź z domu bez niego” środków!
Nie żartuję; używałam tego środka i w ciągu 10 minut czuję się lepiej i znów pociąga mnie mój mąż!
Ten środek jest kluczowym elementem apteczki pierwszej pomocy, którą stworzyłam pod nazwą WZMOCNIJ – przeznaczonej na momenty, gdy czujesz się trochę O rety, co się ze mną dzieje? Homeopatia pozwala nam także radzić sobie ze starymi warstwami z dzieciństwa i odziedziczonymi rodzinnymi traumami. Przeszłam tę drogę równolegle z protokołem okołomenopauzalnym i wierzę, że to właśnie dzięki temu wiele moich dolegliwości ustąpiło na dobre.
Pracując z lekami konstytucyjnymi, zajęłam się rozwiązywaniem nierozliczonego żalu, blokad po przebytej mononukleozie oraz rozłąką z rodzicami podczas operacji serca jako niemowlę (między innymi sprawami, które musiałam rozwiązać). Głębsza praca w ten sposób wymaga pełnej historii choroby u praktyka takiego jak ja.
Mimo to jest to inwestycja warta zachodu i znacznie bardziej oszczędna niż inne metody leczenia, w tym podejścia integracyjne. Homeopatia dociera do źródła problemu bez konieczności wykonywania wyczerpujących badań i stosowania suplementów.
Każda osoba, z którą pracuję, jest nieco inna. Jednak wiele objawów w okresie okołomenopauzalnym jest wspólnych, dlatego protokół pierwszej pomocy z użyciem środków na najczęstsze objawy to doskonały punkt wyjścia. Jeśli te środki nie działają lub nie przynoszą trwałej ulgi, a objawy nadal się nasilają, często musimy działać głębiej, aby usunąć blokady. Na przykład, jeśli ktoś ma w przeszłości takie problemy jak mononukleoza zakaźna, zaburzenia odżywiania, doświadczenia przemocy seksualnej lub domowej, a nawet historię chorób przenoszonych drogą płciową i stosowania doustnej antykoncepcji – te warstwy mogą sprawić, że droga przez okres okołomenopauzalny będzie trudniejsza.
Często w gabinecie spotykamy się z nawracającymi zakażeniami dróg moczowych lub innymi problemami odpornościowymi. W takich przypadkach zazwyczaj musimy usunąć zaburzone wzorce, które „blokują wyleczenie”, stosując środki działające głębiej, uwzględniające unikalne warstwy problemów, w połączeniu z tzw. środkami miasmatycznymi, takimi jak Carcinosin (homeopatyczny lek na raka), pomagającymi oczyścić dziedziczne zaburzone wzorce, lub Thuja, która pomaga oczyścić choroby przenoszone drogą płciową, takie jak HPV, oraz środki takie jak Folliculinum (homeopatyczny estrogen), które pomagają usunąć blokady powstałe w wyniku stosowania syntetycznych hormonów, raz na zawsze.
Pracując w ten sposób, często widzimy, że kobiety (w tym ja sama) nie tylko lepiej śpią i cierpią mniej, ale także wyznaczają nowe granice dla siebie — mówią „nie” temu, co im nie służy, na przykład rezygnując z nieszczęśliwej pracy — w końcu mówią „tak” swoim potrzebom i przygotowują się na lepszą przyszłość, kochając swoje ciało i ponownie szukając przyjemności oraz radości.
Wiele z nas w wieku 40 i 50 lat (a nawet później) nosi ze sobą lata bagażu, a „problemy są w tkankach”, jak to mówią. Wierzę, że na tym etapie życia nasze ciała próbują oczyścić nierozwiązane sprawy i odciążyć się, aby przygotować nas na kolejny etap życia. Jeśli nie teraz, to kiedy, prawda?


OTO MACIE TO, oto moje SŁONE MAŁE TAJEMNICE – tak nauczyłam się przechodzić przez okres okołomenopauzalny z większą ŁASKĄ I ŁATWOŚCIĄ! Wiele moich dolegliwości zniknęło na dobre – a biorąc pod uwagę, że odnotowałam co najmniej 25 z pozornie 34 objawów związanych z okresem okołomenopauzalnym – jestem co najmniej bardzo zadowolona!
To informacja, którą chcę, aby znała każda kobieta, ponieważ choć wciąż zdarzają mi się sporadyczne spadki nastroju i bóle głowy, gdy hormony nadal się zmieniają… czuję wielką ulgę. Zwłaszcza teraz, gdy wróciłam do punktu wyjścia – 365 dni i dalej (jeśli to była moja ostatnia miesiączka) – kto to wie? Teraz dobrze śpię, nie mam już nocnych potów ani bolesnych piersi (ważących po 2,5 kg każda!), a problemy żołądkowe zdarzają się mi bardzo rzadko. Schudłam też 5 z 10 kilogramów, które przybrałam, na ogół nie mam już wzdęć, a moje libido nie znika tak często jak dawniej!
Kiedy i jeśli moje objawy powrócą — w miarę jak moje hormony będą się dalej zmieniać — wiem, że mam środek, który je rozwiąże, a to narzędzie bardzo pomaga! Ten okres przejściowy to czas na zatrzymanie się, nauczenie się słuchać naszego ciała i współpracę Z NIM, aby rozwiązywać zagadki, uwalniać to, co już nam nie służy, oraz podejmować działania, które przywracają równowagę naszych wibracji, gotowi na trzeci akt życia!
Niech nasze lata czterdzieste, pięćdziesiąte, sześćdziesiąte (i dalsze) będą wyjątkowe!
Może homeopatia będzie również twoją odpowiedzią?
Miłość
Melissa x
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Integer nec odio. Praesent libero. Sed cursus ante dapibus diam. Sed nisi. Nulla quis sem at nibh elementum imperdiet.
Najczęściej zadawane pytania
Typowe środki homeopatyczne na okres okołomenopauzalny to Natrum Muriaticum na równowagę płynów i nierozwiązany żal, Sepia na wyczerpanie i niechęć do rodziny, Aconitum na ataki paniki oraz Krzem na problemy z pewnością siebie. Każdy środek celuje w konkretne objawy, aby pomóc łagodnie przejść przez ten okres.
Natrum Muriaticum, czyli sól homeopatyczna, stosowana jest na różne dolegliwości, w tym stany emocjonalne takie jak cicha żałoba, dolegliwości fizyczne związane z zaburzeniem równowagi płynów oraz wsparcie błon śluzowych. Jest szczególnie korzystna dla osób, które cenią samotność, rozmyślają o negatywnych doświadczeniach z przeszłości oraz mają silne pragnienie soli.
Sepia jest skuteczna przy uczuciu wyczerpania, niechęci do członków rodziny oraz braku zainteresowania seksem. Pomaga przywrócić energię, poprawić nastrój i na nowo rozbudzić zainteresowanie relacjami osobistymi, co czyni ją cennym środkiem w okresie okołomenopauzalnym.
Homeopatia może pomóc oczyścić nierozwiązane traumy emocjonalne i fizyczne, w tym te z dzieciństwa oraz dziedziczne problemy rodzinne. Stosując leki konstytucyjne, homeopatia zajmuje się źródłowymi przyczynami objawów, wspomagając ogólne uzdrowienie i zmniejszając wpływ przeszłych traum na obecne objawy okołomenopauzalne.
Zestaw homeopatyczny oferuje szereg środków leczniczych, które pomagają radzić sobie z różnymi objawami okołomenopauzalnymi, takimi jak wahania hormonalne, emocjonalne trudności oraz dolegliwości fizyczne. Zestaw umożliwia natychmiastowe i indywidualne leczenie, sprzyjając lepszemu snu, zmniejszeniu objawów oraz poprawie ogólnego samopoczucia podczas tego okresu przejściowego.








