
Ella
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Integer nec odio. Praesent libero. Sed cursus ante dapibus diam. Sed nisi. Nulla quis sem at nibh elementum imperdiet.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Integer nec odio. Praesent libero. Sed cursus ante dapibus diam. Sed nisi. Nulla quis sem at nibh elementum imperdiet.
Kategoria
spodenki
Data
09/10/2019
Długość
5 minut czytania
Udostępnij
Znam Ellę od 15 lat. Jest siostrzenicą byłego chłopaka, z którym byłam w związku, gdy miałam około 30 lat. Były chłopak odszedł, Ella została.
Nie widujemy się często, ale zawsze jest dobrze, gdy się spotykamy lub rozmawiamy. Jest jedną z najbardziej empatycznych kobiet, jakie znam, i mam ogromny podziw oraz szacunek dla wyborów, które podejmuje w swoim życiu.
Powiedz nam, co chciałabyś, abyśmy o Tobie wiedzieli:
Niedawno zdiagnozowano u mnie cukrzycę. Zawsze byłam pulchna i byłam prześladowana z powodu mojej wagi, gdy byłam dzieckiem. Przez dwadzieścia pięć lat nosiłam czerń, ale kiedy miałam dzieci, zaczęłam nosić bardziej kolorowe rzeczy. Wiele razy myślałam: „Kiedy schudnę, może kupię tę sukienkę albo zrobię sobie ten tatuaż”. Nigdy nie schudłam, bo kochałam życie i po prostu nie chciałam ciągle być na diecie. Stopniowo zaczęłam kochać swoje ciało takim, jakie jest. Potem swobodnie zaczęłam kupować kolorowe sukienki i zrobiłam sobie tatuaż z kwiatem na ramieniu. Ale z niedawną cukrzycą przyszła dieta, potrzeba schudnięcia i chcę być zdrowa, więc wkrótce zacznę chudnąć. Ale myśl o tym mnie zasmuciła: w końcu pokochałam swoje ciało, a teraz będzie musiało się zmienić. Naprawdę nie znoszę tych „jestem-nieszczęśliwa-bo-jestem-gruba-przed-zdjęciami”. Chciałam uhonorować swoje ciało za to, dokąd mnie doprowadziło do tej pory. Za zabawę, którą razem przeżyłyśmy, za dzieci, które nosiło, za frytki i lody, które z nim jadłam, i po prostu za to, że jest moje. Zadzwoniłam więc do Denise, by poprosiła ją, aby zachowała je takim, jakie jest teraz: „miękkie”, jak opisują je moje dzieci. Godne, piękne we wszystkich swoich (nie)doskonałościach i pulchności. A po zdjęciach może się zmienić.
Czym się zajmujesz zawodowo?
Pracuję jako psycholożka specjalizująca się w terapii schematów. Dla mnie psychoterapia to w końcu bycie delikatnym i życzliwym dla siebie, niemal codzienny trening, by nie oceniać surowo siebie i innych. Poznać siebie i zaakceptować się takim, jakim się jest, a z tej świadomości dokonać potrzebnych zmian w tym, jak się działa i postrzega świat. Praca ta wzbogaca mnie każdego dnia; mogę widzieć i spotykać ludzi w ich najczystszej i najbardziej bezbronnej formie. To, że mi zaufali, uważam za wyjątkowy dar. Życzliwość i mądrość moich klientów uczą mnie kochać siebie, z każdą krągłością, złym nawykiem czy dziwactwem, które mam.
Jakie było największe ryzyko, jakie kiedykolwiek podjęłaś?
Wychowałam się w rodzinie religijnej i jestem chrześcijanką. Gdy skończyłam 30 lat i nie miałam kochającego partnera, z którym mogłabym mieć dzieci, zaczęłam myśleć, co zrobię, jeśli nie znajdę go na czas, by mieć potomstwo. Rozmawiałam z moimi pacjentkami, które miały ponad 40 lat i przegapiły szansę na noszenie dziecka i zostanie matką. Nie chciałam znaleźć się w takiej sytuacji za dekadę. Myślałam o tym przez kilka lat i dużo rozmawiałam o tym z dwoma moimi najlepszymi przyjaciółkami, a także, oczywiście, z Bogiem. Starałam się też dowiedzieć, co to by oznaczało psychicznie dla dziecka, którego tak bardzo pragnęłam. W końcu zdecydowałam się i poprosiłam bliskiego przyjaciela, który jest gejem i dlatego również nie mógłby łatwo mieć dzieci, by oddał spermę i może podjął się roli ojca. Nieco ponad rok później mieszkaliśmy w dwóch mieszkaniach obok siebie, a urodził się nasz najstarszy syn Luk (skrót od „Luck” po niderlandzku). Później zostaliśmy ponownie obdarzeni bliźniaczkami. Na początku otrzymaliśmy wiele reakcji: ludzie bardzo się cieszyli z nami, ale też byli tacy, którzy uważali nasz wybór posiadania dziecka za niemoralny i grzeszny w oczach Boga. To był dla mnie trudny czas; byłam tak szczęśliwa z naszym synem, a ludzie wokół nas oceniali i czekali, aż coś pójdzie nie tak. Pamiętam, że moja lesbijka przyjaciółka powiedziała mi: „kiedy to przestanie być nowe, minie”. Miała rację. Obecnie nie zawsze zdaję sobie sprawę, że jesteśmy trochę inni jako rodzina. Nie czuję się już oceniana. Myślę, że prawdopodobnie wciąż jesteśmy oceniani przez innych, ale wiek nauczył mnie widzieć, że to coś, co należy do nich. Może tego potrzebują? Ja nie. Czuję się bardzo błogosławiona i jestem dumna, że ojciec moich dzieci i jego partner chcą tworzyć razem ze mną, naszymi dziećmi i psem rodzinę tęczową.
Co uważasz za swoje największe osiągnięcie?
Dziwnie, ale nie jest to moja kariera. Nie to, że jestem matką w rodzinie tęczowej ani że potrafię utrzymać siebie i dzieci. Te rzeczy dają mi dużo radości i spełnienia. Ale za moje najważniejsze osiągnięcie uważam to, że nauczyłam się słuchać swojego serca; odważyć się podążać za tym, co czuję, jako drogowskazem do tego, czego potrzebuję i dokąd chcę iść lub nie. I zdaję sobie sprawę, że to nie tylko moje osiągnięcie, ale także dar, że mogłam to zrobić; mieć wokół siebie właściwych ludzi, mieszkać w jednym z najbogatszych miejsc na ziemi, mieć zdrowie, moją wiarę, miłość i wszystkie te inne rzeczy, których nie da się kupić za pieniądze.
Najdziwniejsza ostatnia myśl w środku nocy?
“
Lorum ipsum
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Integer nec odio. Praesent libero. Sed cursus ante dapibus diam. Sed nisi. Nulla quis sem at nibh elementum imperdiet.











