Black-and-white portrait of Denise Boomkens with glasses, light hair, and a loose sweater, hand on head.

Ja, ja sam i ja

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Integer nec odio. Praesent libero. Sed cursus ante dapibus diam. Sed nisi. Nulla quis sem at nibh elementum imperdiet.

Stawanie się sobą… Gdy zrozumiesz, że na tym właśnie polega życie, wszystko staje się o wiele spokojniejsze!

Kategoria

Jestem dee

Data

31.08.2019

Długość

3 min czytania

Share

Chodzi o samoakceptację, akceptowanie swoich dobrych i złych cech, swoich pięknych i mniej pięknych stron, rzeczy, z którymi już skończyłeś, rzeczy, które chcesz robić w drugiej połowie swojego życia.

Wciąż się uczę, ale powoli zaczynam rozumieć ten koncept… naprawdę).

Z wiekiem stajesz się bardziej skoncentrowaną wersją samego siebie. Uczysz się, kim jesteś, dlaczego jesteś wyjątkowy, kim zawsze byłeś. Bez zmuszania się do bycia kimś, kim nie jesteś.

Na przykładzie własnym, dziś czuję się znacznie bardziej JA SAM I SOBĄ niż w dwudziestce (czy trzydziestce). Moje ambicje jako młodej kobiety zaprowadziły mnie daleko i cieszyłam się obiema moimi ścieżkami zawodowymi, najpierw jako modelka modowa, potem jako fotografka mody. Ale teraz wiem, że zmuszałam się, by nie być sobą, lecz kimś silniejszym, fajniejszym, twardszym.

Lorum ipsum

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Integer nec odio. Praesent libero. Sed cursus ante dapibus diam. Sed nisi. Nulla quis sem at nibh elementum imperdiet.

„Starzenie się to niezwykły proces, w którym stajesz się osobą, którą zawsze powinieneś był być.”

David Bowie

Po urodzeniu syna wszystko się zmieniło, życie się zmieniło, moje małżeństwo się zmieniło, moja kariera się zmieniła, ja się zmieniłam. Jakby odrywać się od dodatkowej (ochronnej) warstwy. Musiałam przestać żyć nieświadomie, tak jak robiłam to przez całe życie, mając zajętą karierę, dużo podróżując, ciągle w ruchu, tworząc coś nowego. Macierzyństwo w 40 roku życia po prostu nie było dla mnie możliwe w trybie roadrunnera. Więc pewnego dnia, gdy Finn miał prawie rok, przestałam pracować i rzuciłam aparat w kąt. Będąc w domu z synem na pełen etat, zaczęłam świadomie marnować czas. Częściej wpatrywałam się w przestrzeń, w dal, tuliłam i przytulałam mojego maluszka, oceniając swoje życie. I pewnego dnia musiałam zostawić wszystko za sobą i spędzić 2 miesiące sama (…z moim synem) na pustej plaży w Tajlandii. Być sama, myśleć, czuć i rozważać. To była najlepsza rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiłam dla siebie, by poznać tę nową MNIE.

To było niesamowite uczucie, gdy uświadomiłam sobie, że teraz jestem w takim momencie życia, w którym mogę dawać. Teraz jestem nauczycielką, mam wiedzę, doświadczenie i mam głos. To zmieniło wszystko. Żyć wystarczająco długo, by doświadczyć obu tych aspektów w swoim życiu, to cudowne. To wspaniałe miejsce w życiu, by czuć, że ma się wiele do zaoferowania. Dla mnie był to moment, gdy postanowiłam rozpocząć projekt, by inspirować kobiety moimi portretami. Tak jak wtedy, gdy miałam Finna, ten moment, gdy zdajesz sobie sprawę, że reszta twojego życia nie będzie już taka sama. Będzie lepsza.

Nauczyłam się, gdy staję się starsza, jakie są moje dobre i złe cechy. Oszczędzę wam listy… Teraz wiem, że nie muszę żyć według czyichś zasad i że zasady są po to, by je łamać. Mogę być na tyle odważna, by żyć na własnych warunkach i nigdy, przenigdy za to nie przepraszać. I nie muszę znosić od nikogo żadnych bzdur. Rozpoczęłam ten projekt, bo chciałam, bo uważam, że trzeba pokazać światu, jak piękne są kobiety po 40., 50., 60. roku życia i starsze, tak, z zmarszczkami i innymi oznakami starzenia się. Bo daje wielką radość dawać, wzmacniać i wspierać kobiety. Idę pod prąd, postanowiłam wybrać mniej uczęszczaną drogę zamiast dobrze wydeptanej ścieżki, słuchać serca i zamknąć niektóre drzwi, by otworzyć nowe. Powoli czuję, że staję się sobą, wiem w sercu, że wciąż mam wiele do nauczenia się.

Noszę sweter marki American Vintage i okulary marki Stella McCartney.